(Przed)wiosna w Trydencie: zamki i wino!

"Speck". To słowo, to jak dla mnie cała kwintesencja zbieżności językowo-kulturowych, ścierających się wpływów śródziemnomorskich i niemieckich, oraz granicznego charakteru tego wyjątkowego rejonu Alp, jakim jest Trydent.


 

Brzmi, ten rzeczowy speck, zdecydowanie po niemiecku, prawda? Natomiast w każdym, co lepiej wyposażonym supermarkecie znajdziecie tą wędzoną, pyszną szyneczkę na dziale WŁOSKIM. A więc o co tu chodzi? Jako, że uwielbiamy włoskie wędliny, nazwy takie jak prosciutto crudo, prosciutto cotto, pancetta, salame, fiocco nie są nam obce. Może wstyd się przyznać, ale jeszcze do niedawna byłam przekonana, wręcz PEWNA, że Speck to szynka z Austrii! Nawet mówiłam o tym Adrianowi, pewna swoich mądrości. Jakież było moje zdziwienie, gdy doczytałam w końcu któregoś razu, że jest to tradycyjny wyrób z rejonu Trydentu, który to zaś leży w granicach państwa włoskiego...

 

 

Trydent-Górna Adyga

Od początku. Rejon Trydent Góra Adyga leży na północy Włoch, graniczy bezpośrednio z Austrią i dzieli się na prowincje Trydent i Bolzano. Właśnie to graniczne, strategiczne płożenie sprawiało tym ziemiom kłopoty od lat. Władali tu na zmianę Włosi i Austriacy. Rządzili biskupi bawarscy, później przez kilkaset lat Habsburgowie, w wyniku zwycięstw Napoleona znowu Austiacy, później znowu bawarczycy, po czym tereny oddano Królestwu Włoch, po to by znów w 1815 zwrócić je Austrii.

Później nastąpiły dwie wojny światowe, które znów sporo tu namieszały (przez chwilę Włochy były nawet de facto włączone do Rzeszy Niemieckiej jako 'alpejski cypel', Alpenvorland). Ogłaszano autonomię, organizowano przesiedlenia i italianizację. W wyniku tego doszło do głębokich podziałów na tle narodowościowym i zapaści gospodarczej. Aż w końcu doprowadziło to do ataków terrorystycznych, organizowanych przez ludność tyrolską, mającą na celu przyłączenie tych terenów do Austrii. Zamachy bombowe trwały w latach 1956-1988. Sytuacja uspokoiła się, tak na prawdę, dopiero po przystąpieniu Austrii do Unii Europejskiej, gdy praktycznie zlikwidowano granice. Obecnie ze względu na bardzo rozwiniętą turystykę i rolnictwo, głównie zimową, region ten jest jednym z najbogatszych we Włoszech.

Nie dziwi więc, że po tych wszystkich szaradach miejscowa ludność do dziś do końca nie czuje się ani mieszkańcami Włoch, ani Austrii. Rządy i władcy się zmieniali, a kultura ( w tym kuchnia- i nasz speck!) i tradycje regionu żyły własnym życiem i ewoluowały, czerpiąc zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Mieszkańcy Trydentu posługują się swoimi własnymi dialektami, choć zarówno język włoski jak i niemiecki są tutaj oficjalne (dokładnie w prowincji Tyrol Południowy). Po zmianie Konstytucji Włoch z 11 października 2001 region otrzymał oficjalną nazwę Trentino-Alto Adige/Südtirol. Czyli po polsku Trydent- Górna Adyga.

 

Zamki i wino!

Rozsiane po tym rejonie masywne zamki i obronne fortece są najepszym świadectwem feudalnej przeszłości tych terenów. Z racji naszych zainteresowań właśnie starymi budowlami, był to dla nas naturalny kierunek bliższego poznania tego regionu. Drugim, równie oczywistym dla nas unikalnym elementem miejscowej kultury, który chcieliśmy 'dotknąć' albo raczej- spróbować, było wino. Widok kilkuset letniej ruiny zamku otoczonej z każdej strony polami winorośli zdecydowanie powodował u nas apogeum podniecenia tym, gdzie jesteśmy i co widzimy.

 

 

W czasie tych kilku dni, które spędziliśmy w Andalo (o czym pisałam już tutaj) głównym punktem dnia miało być oczywiście przypomnienie sobie cudownego uczucia szusowania po alpejskich stokach. No ale! przecież stoki zamykane są o 16-17.00, nie mówiąc o tym, że przy temperaturze około 12 stopni C każdego dnia, po godzinie 15.00 praktycznie nie było czego tam szukać.

I tak, choć w hotelu mieliśmy do dyspozycji małe SPA oraz basen, nasza ciekawość "co jest za następną górą" była silniejsza niż potrzeba długiej regeneracji. Każdego popołudnia, tuż po wysuszeniu, rozprostowaniu kolan i najedzeniu się gratisowymi ciastami z hotelowego apresski, robiliśmy wiec dokładnie to, o czym marzyłam od dawna: oglądaliśmy budzącą się wiosnę w Alpach!

Tradycyjnie - ja byłam odpowiedzialna za zamki, Adrian za wino;)

18261241_10211604103554845_366881359_o

Widok na pierwszy z zamków - Castle Belford, oraz całą dolinę prowadzącą ku Trydentowi

 

Zamki w okolicy Andalo

W trakcie pobytu w Andalo udało nam się zobaczyć trzy najbliżej położone zamki. Wszystkie znajdowały się na wzniesieniach i oferowały przepiękne widoki na okoliczne doliny i pobliskie góry.

 

Zamek Belfort

Zamek, a właściwie jego ruiny, położone tuż przy głównej drodze, po wyjeździe z Andalo w kierunku północnym (odwrotnie niż Jezioro Garda). Co czyni go wyjątkowym w naszych oczach, poza super widokami na okoliczną dolinę? Fakt, że był całkowicie dostępny! Za free, w podanych godzinach, można samemu tam po prostu wejść i sobie pozwiedzać. Nikt nie pilnuje, nikt nie zabrania wtykania nosa w każdy kąt. Można rozejrzeć się na spokojnie, kontemplując widok z okien, czy zastanawiając się nad funkcjami pomieszczeń w poprzednich wiekach (czyli gdzie mieszkał król, a gdzie królowa, jak w przypadku Leo).  Cudownie. Do tego, dobudowane wewnątrz zamku metalowe schody umożliwiają zajrzenie  do środka wieży. Ja, z moim dającym znać od czasu do czasu lękiem wysokości, ledwo tam weszłam, bo pomimo, że konstrukcja wyglądała na prawdę porządnie- to jednak był to mostek przymocowany do kilkusetletnich murów! :O

Z faktów historycznych: zbudowany w 1311 roku, przez Henry'ego, Hrabię Tyrolu. Główną cechą tego zamku (którego mury, oczywiście, przechodziły na przestrzeni wieków z rąk do rąk) było jego strategiczne położenie. Strategiczne, jeśli weźmiemy pod uwagę obronę terenów Andalo i Molveno! Same ruiny nie wyglądają na średniowieczny zamek, raczej jak nowoczesna forteca. Wynika to z faktu odbudowy zamku w 1670 roku przez Hrabię Saracena, po wcześniejszym całkowitym spaleniu. Mimo wszystko, zamek jest piękny i swietnie położony-trafiliśmy tam przypadkiem, a okazuje się, że w Internetach wymieniany jest w TOP5 i TOP10 najpiękniejszych włoskich zamków, z racji swojego super romantycznego, bajkowego wyglądu. Ach, to nasze szczęście do przypadków:D

18261341_10211604093514594_764844728_o

18236288_10211604093394591_1377398373_o

18289933_10211604102674823_1847566874_o 18289722_10211604101394791_531727250_o 18236576_10211604100714774_1639914299_o

Godziny otwarcia:

zima( 1 października do 14 kwietnia) od 10.30 do 17.30.

lato (15 kwietnia do 30 września) od 9.30 do 19.30.

Wejście: za darmo

 

 

 

Zamek Belasi

Przepięknie położony wśród pól winorośli. Sam dojazd do niego, małymi dróżkami wśród wzniesień obsadzonych rosnącym winem, był dla nas wart tej wycieczki. Chmurzyska i zachodzące właśnie słońce dopełniły klimatu dreszczowca. Zamek był zamknięty (dopiero pisząc to wpadłam na etymologię słowa zamek:D ), bez informacji o możliwości zwiedzania, ale biorąc pod uwagę wiszący na płocie baner i zaglądając przez nieco rozwalone drzwi (można było dostrzec porozrzucane krzesła i stoły) zorientowaliśmy się, że można tu wchodzić jedynie przy okazji jakichś eventów, jak przy niedawnej imprezie muzycznej.

Z historii: obronny zamek z XII wieku, zbudowany na skarpie przy rzece o tej samej nazwie, z widokiem na całą dolinę, wybudowany na prawym brzegu doliny Non. Funkcje militarne stracił już w XVI w. Porzucony po II Wojnie Światowej, aktualnie odkupiony przez władze pobliskiego Campodenno, ku uciesze miejscowych.

18297155_10211604099594746_1070835236_o 18236562_10211604099234737_181678573_o 18318167_10211604099074733_598532530_o 18261527_10211604098514719_1634459958_o 18236409_10211604096194661_395202291_o

Polecam spacer dookoła murów. A zajrzeć do środka, jeśli akurat, tak jak my, nie traficie na trwający event czy święto, pomoże np. model 3D dostępny tutaj:)

 

Zamek Thun

Ostatni, najdalej położony z odwiedzanych przez nas zamków. Już z daleka robi niesamowite wrażenie: również skąpany w polach winorośli, położony frontem do zachodzącego właśnie za pobliskim alpejskim masywem słońca, z olbrzymim szczytem 'za plecami'.

Zamek Thun znajduje się w dolinie Val di Non (czyli poprawnie należałoby napisać: w Val di Non), na wzgórzu przy małej wiosce Vigo di Ton. Jest na prawdę imponujący. Oto czego dowiedzieliśmy się z opisów przed zamkiem, gdyż przybyliśmy na miejsce godzinie 17.05 😀 Zgadnijcie, do której było otwarte wejście :))) PODOBNO WIĘC, ta częściowo militarna budowla charakteryzuje się skomplikowanym systemem obronnym, z wieżami, grubym murem i mostem zwodzonym. PODOBNO, po przejściu przez most wkracza się na oszałamiający dziedziniec z osiemnastoma kamiennymi kolumnami i dwiema średniowiecznymi wieżami.

Trafiliśmy tam akurat na zachód słońca, co w połączeniu z pięknym, historycznym parkiem dookoła zamku nieco złagodziło nam ból istnienia spowodowany zatrzaśniętymi drzwiami.

Z historii: Zbudowany w połowie XIII w, jako siedziba szlacheckiej rodziny Thun. Co ciekawe, ród ten mieszkał tu (lub władał tym zamkiem) od średniowiecza, aż do XX wieku! Obecnie, po przejęciu przez Prowincję Trentino w 1992 roku i wyremontowaniu, jest dostępny do zwiedzania.

18318045_10211604091554545_1063550511_o18261022_10211604091274538_1864058457_o18289769_10211604091154535_247520010_o18261465_10211604091034532_177447419_o18261401_10211604090954530_1067665801_o18236365_10211604090514519_1001208922_o

18236607_10211604094434617_1362845005_o18318008_10211604094634622_741183806_o

Godziny otwarcia (dobrze wiedzieć):

zima: od 9.30 do 17.00

lato: od 10.00 do 18.00

Wejście płatne:

  • Dorośli: 8,00 Euro
  • Zniżki: 6,00 Euro
  •  Zniżka młodzieżowa od 15 do 26 r.ż. : 5,00 Euro
  •  Dzieci do lat 15 free

 

 

Wino! "Wlać mi wino, fantastyczne Marzemino!"

By zobaczyć choć kilka z okolicznych zamków, chcąc nie chcąc (ale bardziej chcąc), objechaliśmy parę ładnych hektarów pól z winoroślami. Nie będę tu oryginalna jeśli stwierdzę, że winorośla puszczające właśnie młode listki niesamowicie dodawały uroku tym żywym widokówkom! Z racji skalistego terenu, w Trydencie-Górnej Adydze jedynie 15% powierzchni nadaje się pod uprawy. Nam się wydawało, że dosłownie każdy skrawek wolnej przestrzeni zagospodarowany jest na winorośla. Raj dla oczu winomaniaków <3

18261356_10211604095754650_399461192_o 18290177_10211604095154635_1352262329_o 18236534_10211604094714624_1861547889_o

18261170_10211604091954555_1861139329_o

18289984_10211604092474568_1847494355_o 18318531_10211604092114559_1239916768_o

18289774_10211604093154585_845311438_o

18236646_10211604089314489_369328962_o 18236517_10211604090314514_2075497039_o

Od win ekspertem u nas jest Adrian. Naczytał się jak głupi o miejscowych winach, jak zawsze przed wycieczką w takie miejsce:)) Dzięki temu wiedzieliśmy co, gdzie, jak i z czym do kolacji;) Zresztą, co chwila wjeżdżaliśmy w jakąś 'winną krainę' oznaczoną już przy ulicy, znakami mówiącymi jakie winnice możemy znaleźć w okolicy i który szczep jest w danym rejonieh najpopularniejszy.

 

To jakie wina mają w Trydencie? Marzemino i Teroldego!

Nic nowego tu nie wymyślimy, jak podaje SmakiItalii.pl:

"Większość produkowanych w tym regionie win trafia na eksport do Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Przeważają wina czerwone, przede wszystkim lekkie Kalterersee (lub Caldaro) oraz St. Magdalener (Santa Maddalena), wyraziste Marzemino i mięsiste Lagrein oraz Teroldego Rotaliano. Niezłe wina dają też odmiany Cabernet i Merlot. Jednak największej sławy przysparzają Trydentowi-Górnej Adydze nowoczesne białe wina, o niezwykłych alpejskich aromatach, jak Gewürztraminer, Sylvaner, Müller Thurgau, Sauvignon, Pinot i Chardonnay, z którego powstają także wyśmienite wina musujące."

Do winnicy wybraliśmy się dopiero będąc w okolicach Gardy, ale to już inna historia:) Będąc na miejscu jeszcze w rejonie win alpejskich szukaliśmy w sklepach takich win, których u nas nie, ma bądź są bardzo rzadkie i przez to drogie. Naszym łupem padło kilka butelek tych najsłynniejszych, najstarszych win trydenckich, regionu o którym Cesare Battisti napisał, że jest to "najpiękniejszy winny ogród Europy".

18405377_10211663833768063_31490186_o

 

Marzemino Trentino DOC.  "Versa il vino! Eccelente Marzemino!", czyli "Wlać mi wino, fantastyczne Marzemino!" wołane tuż przed śmiercią przez Don Giovanniego, w słynnej operze Mozarta. Szczep Marzemino rośnie na 1000 m.n.p.m. Ten konkretny rodzaj winorośli rośnie tylko w Trentino (świadczy o tym apelacja DOC Trentino) a uprawia się go na tych terenach od... 1500 roku! W dodatku znaleźliśmy je z super podstrefy Isera, bardzo cenionej jeśli chodzi o ten szczep. Naszym zdaniem: aksamit i elegancja. Pyszne!!!! Wg naszych informacji nie ma niestety akurat tego wina w Polsce:(

Marzemino Trentino Superiore, również z podstrefy Isera. Superiore oznacza wyższą niż wymagana zawartość alkoholi. Nie wiem, skąd ta zbieżność, że akurat to nam najbardziej smakowało 😀 Jest dostępne w Polsce za około 80 zł, na miejscu 6-7 Euro.

Teroldego Rotaliano DOC, czyli drugi najstarszy i najsłynniejszy szczep trydencki Teroldego, nazywany królewiczem Trydentu:) jest to szczep z okolic miejscowości Mezzacorona (czyli dokładnie nasza okolice, byliśmy tam!). U nas kosztuje jakieś 50 zł, na miejscu 5-6 euro.

 

 

 

 

 

Jezioro Molveno

Nie mogliśmy nie zobaczyć! Szczególnie, że nad Jezioro Molveno mieliśmy dosłownie rzut beretem. Jest to największe wśród jezior alpejskich położonych na terytorium Włoch, powyżej 800 m n.p.m. Powierzchnia wynosi prawie 3,3 km2, a jego wody są krystalicznie czyste i mega zimne! Nawet w lato mało kto się tu kąpie- co nie znaczy, że plaże świecą pustkami. Jest bardzo głębokie (88m) i dlatego zimą nie zamarza. Ze względu na położenie geograficzne Molveno nazywane jest nieco staroświecko „drogocenną perłą w jeszcze cenniejszej szkatule” 😉

Co najważniejsze- jego kolor! Coś niesamowitego, zdjęcia nie oddają go w 100%

18261225_10211604089914504_1962775919_o

18236657_10211604088794476_543127879_o18318024_10211604088674473_640075651_o


 

 

A na koniec ostatnie spojrzenie w górę, czyli jakie były symptomy wiosny wysoko w Alpach;) Widok na 'prawie jak' Dolomity*  ze szczytu Paganella.

*Wiki: Dolomiti di Brenta – pasmo górskie w Alpach Wschodnich. Nazwa pasma mogłaby sugerować, że pasmo to jest częścią Dolomitów, jednakże oznacza ona tylko geologicznie podobną budowę obu pasm. Taka zmyłka dla turystów;)

18318034_10211604090114509_1833651166_o

18236619_10211604089034482_454309318_o

18236657_10211604089514494_1248011431_o

 

Region Trydent-Górna Adyga kończy się na południu w miejscowości Riva del Garda nad Jeziorem Garda, czyli dokładnie tam, gdzie zaczniemy nasz następny post!

 

18261524_10211604089234487_163163799_o

Jezioro Garda #1: Punta San Vigilio! <3 (Włochy)
ANDALO Paganella: miejscówka na narty w Alpach z rodzinką!

  • Cudowne widoki 3> I jak tu nie kochać Włoch? :)

    • Monia PituPitu

      oj taaaak!:) Włochy to chyba jak na razie, tak nieśmiało pisząc, nasze ulubione miejsce na ziemi <3 Włosi, ci szczęściarze, mają tam wszystko! Alpy, Jeziora, kilka mórz, wina, Toskanię, słońce… ten kraj jest NIESAMOWITY!

  • tropicalscientist.com

    To chyba jeszcze do zaliczenia lato w Alpach? Polecam Matterhorn i Szwajcarie w ogole:)

    • Monia PituPitu

      No dokładnie!!! Marzę o tym MARZĘĘĘĘĘ:)))) Może się uda w lato, zobaczymy, bo planów mamy mnóstwo tylko kto mi da tyle wolnego 😀