Poor(to)*

Zabytki zabytkami, kafelki kafelkami, ale co najbardziej uderzyło nas w Porto? Nie było Cyganów, przypomnę.


Spacerując zgodne z duchem slow travel (i Leosia widzimisię), przeszliśmy wzdłuż i wszerz całą centralną, starą część Porto. O tym, co udało nam się tam rozpoznać, zobaczyć i obfotografować mogliście przeczytać tutaj i tutaj.

Do tej pory nie zdradziłam, co zaskoczyło nas w tym mieście najbardziej. Nie chodzi bynajmniej o jakieś niesamowite danie, intrygujące święto czy niecodzienne zachowania podstarzałych Portugalczyków. To coś bardziej ogólnego i mocniej związanego z historią tego miejsca. A zaskakujące dla mnie dlatego, że Porto to drugie największe miasto Portugalii, która zawsze wydawała mi się być krajem pięknym, dalekim, egzotycznym ale i bogatym, jak cała Europa Zachodnia.

(Słowo klucz: "wydawała się").

 

Piękna fasada

Jeśli troszkę kojarzycie angielskie słowo poor* użyte w tytule, wiecie już, o co mi chodzi. W innych średniowiecznych, lub nieco młodszych miastach owszem, również spotykaliśmy się z rozpadającymi się, urokliwymi kamienicami. Singhisoara, Kluż-Napoka, Kraków, Warszawa. Wszędzie znajdziesz zabytki w stanie wołającym o pomstę do nieba (albo konserwatora). Rozpadające się kamienice. Ale czy widzieliśmy już gdzieś ROZPADAJĄCE SIĘ MIASTO??

bezpośrednie sąsiedztwo katedry Se, jednego z największych zabytków Porto

Ilość ruin, zamkniętych i takich w których mieszkali ludzie, była wprost nie do uwierzenia. Właściwie rzadko kiedy kamienica była doprowadzona do jakiegoś porządku. Z początku wydawało nam się to bardzo malownicze: stare kafelki i rozpadające się super stare budynki. Po jakimś czasie, sami byliśmy zdziwieni jak bardzo źle wygląda to miasto pod względem higieny budowlanej. Do tego małe, amatorskie, zaniedbane sklepiki, a w nich smutni ludzie jakby pogodzeni ze swoim losem, na dokładkę pejzażu Polski lat '90.

Porozmawialiśmy trochę z mieszkańcami. Dlaczego tak wiele jest tu starych, nieodrestaurowanych budynków (zboczenie zawodowe, że patrze głownie na budynki), i to w samym centrum tuż przy największych zabytkach miasta? Czy Portugalczycy nie doceniają tego co mają? Czy to kwestia ekonomii? Jak jest w pracą u młodych ludzi? Co tam się teraz dzieje? Oto co odpowiedziała mi Catarina, trzydziestolatka z Porto:

 

„Portugalia weszła w kryzys 10 lat temu.

Dopiero teraz powoli zaczyna się z niego podnosić. Jest bardzo duży odsetek młodych ludzi bez pracy. Wiele z nich, aby pracować musi robić coś kompletnie niezwiązanego ze swoim wykształceniem. Przykładowo, ja jestem comunication designer a muszę pracować w turystyce.

Na szczęście Porto stało się bardzo popularnym kierunkiem turystycznym w ciągu ostatnich kilku lat. Rosnący odsetek turystów rodzi możliwość otwierania nowych biznesów i zatrudniania ludzi. To był bardzo waży krok ku renowacji starych budynków, które powoli stawały się ruinami. W ciągu ostatnich pięciu lat wiele się zmieniło. Ulice, który były kompletnie zrujnowane teraz są praktycznie całkowicie odnowione.

Z drugiej strony, te odnawiane kamienice w centrum i na nabrzeżu są praktycznie w całości wynajmowane dla turystów, bo jest to po prostu bardziej dochodowe. Na odnowione mieszkanie w centrum po prostu nas nie stać! Młodzi ludzie narzekają, bo nie mogą mieszkać w centrum swojego miasta. Od dwóch lat ceny takich starych budynków w centrum potroiły się, przez co stały się poza zasięgiem przeciętnego Portugalczyka, który chciałby kupić taką ruinę i ją wyremontować.

DCIM106GOPRO

widok na słynny most Luisa

Prawdą jest również, że w latach ’90 Portugalczycy nie szanowali tego typu nieruchomości. Woleli mieszkać poza centrum, w nowych, dużych domach, z garażami. Dopiero od niedawna zaczęli naprawdę doceniać swoje miejskie dziedzictwo. Ostatnimi czasy, w centrum Porto dużo się poprawiło w sferze kulturalnej, ofercie kulinarnej, jest więcej miejsc do tańczenia i relaksu. Dlatego też coraz więcej ludzi widać na ulicach miasta, szczególnie w nocy.”

warunki mieszkaniowe z górnej półki, w porównaniu do reszty starówki

 

Co mówią twarde dane?

Z opinią Catariny zgadza się statystyka i wskaźniki: handel i turystyka to obecnie 56% produktu krajowego brutto. Prawie 30% ludzi młodych jest bez pracy (w Polsce wskaźnik ten jest na poziomie 17,1%). Bezrobocie ogólne na poziomie 12,4% (Polska:9,1%). Bezrobocie długoterminowe, czyli pozostający bez pracy przez ostatnie 12 miesięcy: 7% (w Polsce 2,6%).

Za granicą Portugalia wydaje się więc być turystycznym rajem. Rok do roku przyjeżdża tu coraz więcej turystów. Za urokliwą fasadą z azulejos czai się jednak stara, dobra bieda. Jeśli teraz Porto jest "dość odnowione" to jak musiało wyglądać kilka lat temu?? My mieliśmy dość świeże porównanie do zupełnie innego kraju, po drugie stronie Europy, i po drugiej stronie podróżniczych destynacji. Rumunia w mentalności Polaków to miejsce, do którego strach jechać. Porównanie jakości budynków, czystości na ulicach dużych miast i wiosek, nowoczesności sklepików wypada według nas jednak zdecydowanie na korzyść "państwa Cyganów". Dla ścisłości, porównajcie sobie:

Rumunia. Stopa bezrobocia: 6,1%, Bezrobocie wśród młodzieży: 20,9%, długoterminowe: 2,9%.

No i na koniec wskaźników, jeśli dotarliście już tutaj, to również wytrzymacie: dług publiczny do PKB:

Rumunia:38,4%

Polska:51,3%

Portugalia: 129% !***

Bang.

 

Jak to się stało,

że z tak wielkiego imperium żeglarskiego, Portugalia stała się jednym z najbiedniejszych krajów Europy? A w niedalekiej przeszłości było jeszcze gorzej niż teraz. Niewiarygodne.

Jak pamiętamy z lekcji historii, Portugalia była potężnym krajem, który od XV wieku do 1974 roku miał kolonie na wielu kontynentach. Z kolonii płynęły między innymi surowce, które sprzyjały bogaceniu się Portugalii.

W przeciwieństwie do Polski, nie było rozbiorów, zaborów, strat w II wojnie światowej (Portugalia nie wzięła w niej udziału), nie było też wielu wyniszczających dekad komunizmu (choć Portugalczycy znacjonalizowali w pewnym momencie trochę strategicznych firm).

To jednak nie zapewniło im dobrobytu, wręcz przeciwnie, dopiero po utracie kolonii sytuacja zaczęła się poprawiać:

 

"Jeszcze do lat 70. Portugalia uchodziła za najbardziej zacofany kraj Europy Zachodniej."**

 

"Na przyspieszenie rozwoju gospodarczego największy wpływ miało przystąpienie Portugalii do EWG w 1986 roku i zasilenie gospodarki kwotą 3,7 mld dolarów z funduszu EKG. Od końca lat osiemdziesiątych zaczęła się reprywatyzacja firm, co również przyczyniło się do poprawy sytuacji gospodarczej."**

 

Z jednej strony bieda, choć już nie galopująca to jednak, a z drugiej brak rąk do pracy. Polka pracująca jako menager w firmie handlującej wyrobami z korka (w zbiorze korka z dębu korkowego Portugalia zajmuje pierwsze miejsce w świecie), żaliła nam się że bardzo ciężko znaleźć tam uczciwą, obowiązkową ekipę do pracy. Portugalczycy jak typowi południowcy muszą mieć siestę. I po prostu im się nie chce. A jednocześnie w mieście, jak mówiła Caterina, młodzi ludzie muszą się przekwalifikowywać tuż po studiach, żeby cokolwiek zarobić. A najwięcej miejsca jest w turystyce, choć są i inne pomysły na wyciągnięcie kraju z biedy.

 

"Niegdyś podstawą gospodarki było rolnictwo. Obecnie tylko 6% produktu krajowego brutto pochodzi z rolnictwa i leśnictwa. Do dzisiaj uprawa winorośli i produkcja wina to ważny dział gospodarki. Do tego sporą rolę odgrywa uprawa oliwek i przemysł olejarski."**

 

Mieszkańcy opowiadali nam o silnych kampaniach rządowych lansujących modę na picie wina Porto wśród młodzieży. Wszędzie pełno jest reklam Porto, w sklepach z winami bardzo ciężko znaleźć coś poza Portugalską produkcją. Restauracje i bary prześcigają się w wymyślaniu nowych drinków z Porto. To w końcu ich narodowy skarb, jeden z mniejszych ale jednak, filarów gospodarki- młode pokolenie również powinno pałać do niego miłością. Niestety, młodzież obecnie nie daje sobie wmawiać gustu dziadków i rodziców. Panuje moda nie na Porto, a na Gin.

beczka na Porto z 1497 r.

Ciekawe swoją drogą, jak jest poza dwoma największymi obszarami gospodarczymi, czyli Lizboną i Porto (te dwa okręgi dostarczają łącznie ok. 80% krajowej produkcji przemysłowej). Tzn. gorzej, czy duuużo gorzej. W Lizbonie byliśmy kilka lat temu, i nie zauważyłam tam takiego bałaganu. Ale to w końcu stolica, oczko w głowie całego narodu, więc musi być ładnie. (A mniejsze miejscowości i wioski Portugalii najlepiej jakimś wypożyczonym autem na wiosnę zapisane są już na naszej wishliście!).

 

Jak jest teraz?

Drugi raz Europa uratowała Portugalię całkiem niedawno.

 

"W maju 2011 roku kraj znalazł się na granicy bankructwa i poprosił o pakiet ratunkowy z UE i MFW. Portugalia otrzymała potrzebne 78 mld euro, jednak ta pomoc przychodzi za cenę bolesnych reform i cięć w wydatkach państwa, które od lat były rozdęte ponad miarę i znacznie powyżej możliwości kraju."

 

Widać to na ulicach Porto. Tak jak mówiła Catarina, jest ciężko ale widać symptomy poprawy. Obdrapane azulejos przyciągają turystów i ciągną kraj do góry, mimo posępnych nastrojów niektórych mieszkańców.

 

To jechać i oglądać te posępne miny?

Tak. Nie bójcie się, na prawdę warto tam jechać. Mimo trochę ponurego wydźwięku moich powyższych słów. Zachwycicie się. Nawet jeśli słupki mówią, że od kilku lat jest tam już biedniej niż w Polsce (!). Klimat tego kraju robi właśnie ta autentyczność, to, że mimo chwilowych problemów gospodarczych, i tak jest tam pięknie, spokojnie, słonecznie (przeważnie). To, że może mało jest odbudowanych starych domów, ale za to jak już są zrobione- to pięknie i z dbałością o szczegóły, nie pseudo-nowocześnie i z plastiku. To, że możesz zajadać się pysznymi, tanimi i świeżymi owocami morza (pierwszy raz spróbowałam kalmara i był przepyszny!), a pięknymi pomidorami zachwycać już w marcu.

Zapamiętajcie: Każdy zjedzony w Portualii kalmar to taka malutka cegiełka (w kolorze biało-niebieskim) wspierająca ten piękny, żeglarski kraj! Ale proszę bez śmiechów chichów. Oni na prawdę tego potrzebują. Porto na to zasługuje (a kalmary są na prawdę pyszne!).

Podsumowując, nieco bardziej optymistyczna opinia jednej z Polek mieszkających w Portugalii:

Może średnie zarobki nie są wysokie, ale nie zapominajcie, że tam nie ma zimy, w piecach nie palą! Siedzą prawie przez cały rok na tarasikach, cieszą się słońcem i tanim jedzeniem, zwykle 3 razy w tygodniu jedzą obiady na mieście i nie martwią się, że za ścianą mają Putina.

...

DCIM105GOPRO

* poor (ang. biedny), por (pl. takie warzywo), Porto (pl. miasto w Portugalii, gdzie w marcu je się pomidory, nie pory, bo są tanie bo jest ogólnie poor).

** dane ze stron: http://polskadzis.info/, http://www.bankier.pl/, http://euro-dane.com.pl/

*** wszystkie dane ekonomiczne pochodzą ze strony www.pl.tradingeconomics.com

Na Podlasie! Na Polesie! W miejsca mocy go go go!
TOP 10 Słowniczek Porto