Nasze Miejsce Mocy: Bieszczady i Edwardówka!



Godzina 3.00 w nocy, dzień przed Sylwestrem. Po 6 godzinach w samochodzie, w końcu wylądowaliśmy na parkingu przed drewnianymi domkami w samym sercu Bieszczad.  Leo zaspany, nieco spocony, jęczał, że nie chce wychodzić, że zimno i spać. Z wielkim trudnem ubrałam go szczelnie na tylnim siedzeniu naszego najmniejszego kombiaka w historii motoryzacji i w końcu wywlekłam na zewnątrz. I nagle- cisza. Jak za pomocą czarodziejskiej różdżki (albo galaretki w czekoladzie) momentalnie jęk ustał. Zaspane oczka najpierw zobaczyły mnóstwo śniegu (pierwsze 'łaaaaał!!!'), następnie, już nieco bardziej otwarte, dojrzały nad sobą wielkie niebo, z czymś, czego często nie widuje. "Mama patrz!!!" Całe niebo usiane gwiazdami! Tylko tyle i aż tyle. Był taki przejęty tymi widokami, że nie mógł zasnąć do 4.00:)

Nie wiem czy to świeże powietrze, czy co, a może po prostu wielki zbieg okoliczności, ale w tym dniu Leoś zaczął mówić:)

 

Edwardówka

Pierwszy raz byliśmy w Edwardówce na Sylwestra, gdy Leo miał 6 miesięcy. Był więc to jeden z jego pierwszych w życiu wyjazdów. Martwiliśmy się, jak damy sobie radę z niemowlakiem w zimę, w drewnianym domku w dodatku ogrzewanym jedynie kominkiem... Zgadnijcie jak było, skoro po dwóch latach wróciliśmy witać tam rok 2017! 😉

Edwardówka to nieruchomość Pana Edwarda- rodowitego Mazura.

150 lat temu Pan Edward wraz z żoną był na pierwszych wakacjach w Bieszczadach. Tak się zakochali w tym miejscu, że postanowili osiąść tu na stałe. W spełnieniu marzenia ma pomóc 6 drewnianych domków, wynajmowanych turystom od 2013 roku. W tym roku dołączyła do nich sauna i kryty basen. W następnym ma być już dom właścicieli.

IMG_3632

IMG_3700

IMG_7597

W drewnianym domku, jak to w drewnianym domku-  wystarczająca w zupełności klasyka i wymagane minimum, czyli dwie sypialnie (w każdej jedno pojedyncze łóżko i jedno podwójne), salon z kominkiem (i rozkładaną sofą), dobrze wyposażona kuchnia i łazienka z prysznicem. W cenie jest również nielimitowany zapas drewna do kominka, który jest jedyną grzewczą instalacją w tych budyneczkach.

Atrakcje to cisza, spokój, wifi i brak zasięgu. Czas na czytanie książek przy kominku, ulubione przez Adriana gry planszowe (hehe, żart), czy po prostu wspólne gotowanie i wieczorne picie grzańca, który nigdzie nie smakuje tak wybornie jak w zimowych górach. Oraz sauna, odpalana na życzenie i za dodatkową opłatą, ustalaną na miejscu. Na terenie obiektu, tuż przy domkach, znajduje się również spory plac zabaw dla dzieci.

W lato czynny jest zewnętrzny kryty basen oraz jacuzzi.

A w Sylwestra organizowane ognisko dla wszystkich gości i wspólne witanie Nowego Roku.

 

 

Bieszczadzkie widoki

Największym atutem Edwardówki jest oczywiście jej lokalizacja. Jeśli nie wychodząc z drewnianego domku, co pół godziny robisz zdjęcie widoku za oknem- to znaczy, że ten widok jest zacny :) Oto jedno z 50ciu zdjęć tego samego kadru, od którego po prostu nie mogłam się oderwać:

IMG_3708

 

Edwardówka leży na końcu wsi Bereżnica Wyżna, w samym środku Bieszczad. 6 km od Berezki i 11 km od Polańczyka. Domki położone są 650 metrów nad poziomem morza. W Berezce znajduje się przystanek PKS i zabytkowy kościół.

Sam spacer w stronę lasu to niezła rozrywka. Za każdym razem dochodzimy kawałek dalej więc może kiedyś uda się nam ustalić dokąd prowadzi ta droga:D

 

IMG_3703

16409055_10210748645968940_1615670916_o

16409170_10210748644848912_615092208_o

IMG_7498 IMG_7495

 

Okolica

Co można robić w Bieszczadach? Zapyta tylko ten, kto tam jeszcze nie był. Niby na nartach nie za bardzo, bo niskie górki, atrakcji słynnych na całą Polskę brak, a jednak nie znam osoby, która pojechała tam raz i więcej nie chce.

Nieświadomym uroku tych starych gór wspomnę tylko o letnich żaglach na Solinie, jesiennych wędrówkach przez połoniny czy całorocznym podziwianiu cudownych, nie zmąconych cywilizacją widoków. Tak, znów bezludzie i znów pięknie :) Mówiłam już, że ewidentnie ciągnie nas w pustkowia.

IMG_3705

 

Bieszczadzkie opuszczone wioski

Ciekawa i jednocześnie smutna historia Bieszczad, deportacje, akcja "Wisła", UPA, wzajemne sąsiedzkie pretensje pozostawiły ślady na tej ziemi do dziś. Niektóre z nich są już ledwo widoczne, więc trzeba się śpieszyć, żeby je zobaczyć. Mówię o opuszczonych wioskach. Jak je znaleźć? Wystarczy papierowa, dość dokładna mapa. Na takiej mapie jak nasza, opuszczone wsie zaznaczone są po prostu w nawiasie. Albo oczywiście nieodzowny wujek google- fajny, chyba dość pełny spis tych tajemniczych miejscowości znalazłam na stronie http://www.twojebieszczady.net/dawne.php

Nam udało się znaleźć dawną wioskę o nazwie Łopienka. Dziś można tam podziwiać jedynie cerkiew (odbudowaną z ruin) i piękne widoki. Gdy nie ma śniegu, wprawne oko podobo może dojrzeć pozostałości budynków. Mnóstwo informacji na temat historii wsi, w tym o najeździe Tatarów, ilości krów w 1886 roku, problemach z jej odbudową w latach PRL oraz dlaczego została opuszczona znajdziecie tutaj: http://www.twojebieszczady.net/sor/lopinka.php

16389170_10210748725170920_862773626_o 16389208_10210748725010916_554819267_o

16409483_10210748971817086_160370888_o

 

 

Solina

Będąc tak blisko (14 km) po prostu trzeba tu zajechać. Zalew Soliński jest piękny o każdej porze roku. Wiemy, bo jeszcze bez Leosia, spaliśmy nad jego brzegami na dziko pod namiotem kilka lat temu. Do dziś wspominamy ten dziwny chlupot w nocy, dochodzący z wody... brrr. Ale pięknie było i tak! Poza tym to chyba jedyne miejsce w okolicy, gdzie znajdziemy otwartą knajpkę, jeśli już znudzi nam się gotowanie w Edwardówce. Polecamy Karczmę Solina "Jędrulowa chata" http://karczmasolina.pl.

16409753_10210748725370925_2079358562_o 16443802_10210748725690933_1762679172_o

 

Z dzieckiem?

Największym minusem, jeśli mówimy o pobycie z dziećmi jest ogrzewanie- do kominka trzeba dorzucać dość często. Żeby rano nie obudzić się w zimnie, najlepiej co jakiś czas w nocy podrzucać drewno. Jest duża różnica temperatur na dole i u góry, co powoduje że osoby śpiące w sypialniach na piętrze mają bardzo gorąco, gdy w tym samym czasie na dole jest niezbyt ciepło. Mimo tej nie do końca komfortowej sytuacji, dwa razy obeszło się bez rozchorowywania. Ostatnim razem, Leo był w trakcie brania antybiotyków na zapalenie oskrzeli więc tym bardziej musieliśmy na niego uważać. Jednak tak jak przewidziała pani doktor, świeże bieszczadzkie powietrze dało radę i wyleczyło malucha!

Poza ogrzewaniem, właściwie wszystko jest na TAK: wspomniane świeże powietrze, mnóstwo miejsca na zabawę w śniegu, piękne widoki na spacery, wygodna kuchnia do przygotowywania posiłków, plac zabaw no i bezpieczny, nowy domek. Zapasy jedzenia lepiej zrobić przed przyjazdem, gdyż w najbliższej okolicy nie ma sklepów stacjonarnych- podobno trzy razy w tygodniu przyjeżdża tu sklep obwoźny :) My z racji terminu noworocznego nie doświadczyliśmy tego niecodziennego widoku.

16441316_10210748647448977_1299140516_n

 

16409470_10210748645168920_1052617410_o

16443793_10210748645608931_845448060_o

IMG_3707

IMG_3634

IMG_3203

 

 

 

Informacje praktyczne

 

Edwardówka

Bereżnica Wyżna 46A
38-610 Polańczyk

My za domek w okresie sylwestrowym (4 dni 3 noce) zapłaciliśmy łącznie 2000 zł. W tej cenie jest miejsce do spania dla nawet 8 osób. Wszelkie ceny i aktualne informacje znajdziecie tutaj: http://edwardowka-bieszczady.pl

 

Edwardówka zdecydowanie zasługuje na miano Miejsca Mocy. Spełnia wszystkie kryteria: koniec świata; szybkie ładowanie baterii zniszczonych cywilizacją dnia codziennego; tajemnicze, piękne miejsca dookoła-->jeśli lubicie to co my, odpoczynek gwarantowany.

Także tego- pozostaje rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady!!!:)

DCIM134GOPRO

Zachodnia wieś mazurska, czyli Domy Konesera. Dla koneserów ciszy i ... muzyki!
Whisky w Szkocji: Destylarnia Glenfiddish + (trochę) Edradour

  • Ty wiesz, że ja wiem, ja wiem, że Ty wiesz, że do Eduardo Ciepłownika jedziemy jeszcze latem! Zimę mamy już rozpracowaną :)

    • Monia PituPitu

      haha dokładnie!!! :))))