Co można zobaczyć w 3 dni: Trasa Whisky i Castle w Szkocji!



In a land of timeless beauty.*

 


*Czyli, w wolnym tłumaczeniu: W krainie wiecznego piękna. Ponadczasowego. Niezmiennego.

Tymi słowami zaczyna się film o historii Williama Walaca, szkockiego bohatera narodowego, którego zagrał Mel Gibson w 1995 roku. Już wtedy mieli rację panowie z Hollywood! Z tego, co zdążyliśmy zobaczyć, podczas kilku bardzo krótkich, listopadowych dni, piękno tej krainy nie zmieniło się od tego czasu (tak, wiem, Braveheart to nie film dokumentalny, ale nawet jeśli nie wierzymy, że twórcy dobrze oddali realia szkockich widoków sprzed 700 lat, to w każdym razie, od 1995 roku też niewiele się w tej materii zmieniło;). I na szczęście, w najbliższym czasie nie zanosi się na rewolucję w tym temacie. Szkocja piękna BYŁA, JEST i BĘDZIE pewnie zawsze.

 

Highlands

To nie jest kraj dla słabych ludzi. Teraz już wiemy, dlaczego prawdziwy Szkot, to taki facet z krwi i kości. Silny, brodaty, pijący mocną whisky na rozgrzewkę długiego dnia we mgle i deszczu. I noszący dla niepoznaki spódniczkę (to tak mniej więcej jak z pewnością siebie i różową koszulą). Drwalowata męskość pełną parą!

W tych warunkach po prostu nikt inny by nie wytrzymał. Ale z drugiej strony, Szkocja to właśnie piękno tego surowego krajobrazu, masywne zamczyska, dzikość na pustkowiach Highlands. Ogłuszająca cisza. Tereny jednocześnie i pięknie, i dziewicze, i dzikie. Jeśli lubicie klimat rodem ze wspomnianego Braveheart czy z Nieśmiertelnego, lubicie zamki, tajemnice, odludzia, świeże powietrze i krystaliczną whisky- Szkocja na pewno Was zachwyci.

15183839_10210077850999485_1640968772_o-kopia

Mimo, że mielismy pewne przypuszczenia, kilka spraw totalnie nas tam zaskoczyło. Na przykład, nie spodziewaliśmy się, że będzie AŻ TAK odludnie. Czasami wydawało nam się, że jesteśmy na końcu świata, gdzieś, gdzie człowiek ze swoją cywilizacja jeszcze nie dotarł, albo gdzie warunki są zbyt surowe, żeby tam zamieszkać. O dawnej obecności człowieka w niektórych stronach świadczyły jedynie mijane po drodze opuszczone domy, kościoły (zazwyczaj bez dachów), czy takie budki telefoniczne, na prawdę pośrodku niczego:

15233733_10210077838159164_879065433_o

Jak się okazało, nasze odczucia były słuszne- Highlands to jedna z najrzadziej zaludnionych krain w Europie. A jednocześnie, jest to Szkocja w najlepszym jej wydaniu: historyczna, malownicza enklawa rozciągnięta pomiędzy dwoma wybrzeżami. Znajdziecie tu zarówno największe jezioro (i najsłynniejszą atrakcję Szkocji jednocześnie) czyli Loch Ness, najwyższą górę Ben Navis, najpiekniejsza dolinę Glen Coe, najmniejszą i największą destylarnię whisky, najpiękniejsze rezydencje i pałace, oraz wiele, wiele innych najnajnaj. Mimo, że mieliśmy bardzo mało czasu, chcieliśmy chociaż rzucić okiem na to wszystko i sprawdzić, czy będziemy mieli ochotę na więcej.

 

Nasza trasa

(mały spis treści: poniżej znajdziecie opis naszej trasy, a tuż za nim, cała trasa w punktach, ze zdjęciami i info praktycznym)

Przemieszczając się przez 3 dni, zrobiliśmy nieco ponad 1000 km. Można było zrobić dużo mniej, bo rozstrzeliliśmy atrakcje na całej środkowej Szkocji, a wcale dużo (jak na taki obszar) nie pozwiedzaliśmy.

Ale w tym wypadku, to nie cel był najważniejszy, a sama droga. Przez trzy dni obieraliśmy sobie więc różne cele, tylko po to, żeby zobaczyć jak najwięcej "trasy", czyli gór, przestrzeni, widoków.

Jak najwięcej Szkocji.

Glasgow, czyli nasz punkt startowy, był ostatnim tak dużym miastem na trasie. Omijane nieco mniejsze po drodze, jedyne na tym obszarze, to Aberdeen i Inverness. I kilka małych miasteczek, do których wjechaliśmy, po prowiant lub dlatego, że trasa tak prowadziła. Widzieliśmy więc albo pustkowia, albo małe miasteczka. I bardzo nam to odpowiadało.

Tuż po wylądowaniu odebraliśmy samochód z wypożyczalni Europcar, z czym mieliśmy niemały problem- Szkoci w okolicach Glasgow mówią ponoć najgorszym możliwym do zrozumienia angielskim! Przytakiwaliśmy więc na wszystko, z trudem orientując się o co chodzi. (Wspomnę więc tylko, że nasza reklamacja zgłoszona po dotarciu do domu i sprawdzeniu rachunku, do dziś nie została rozpatrzona :/ ...)

15182361_10210077861439746_1824304835_o-kopia

Z Glasgow obraliśmy kurs na Stirling, przyciągnięci legendą o zamku z Breaveheart. Z lotniska jechaliśmy tam jakieś 40 minut, głównie autostradą, a więc w sam raz na pierwsze zetknięcie z ruchem lewostronnym! Chyba nie muszę pisać, że jest to duży wyczyn, tak po prostu wsiąść do samochodu NA ODWRÓT, po czym łamać wszystkie wpajane od dzieciństwa zasady ruchu, jeździć na rondzie odwrotnie, skręcać w lewo bezkolizyjnie i trzymać się wolniejszego, prawego pasa... wtf?!

 

Szkocja, bejbe.

W Stirling od razu skierowaliśmy swoje kroki do atrakcji nr 1, czyli zamku. Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że, ze względów na rozmiary i koszty zamku, rodziny przyjeżdżają tu głównie na całodniowe wycieczki. Oraz, że z historią Braveheart ma on tyle wspólnego, że kiedyś stał w tym miejscu zamek, który William Walace zdobył. Czyli, te istniejące mury, to raczej zupełnie inna historia. Bardzo ważna dla Szkotów, ale inna.

15184060_10210077861719753_904769273_o-kopia

Nie mieliśmy tyle czasu, na coś, co nas mniej interesowało, bowiem w planach było dojechanie jeszcze tego dnia do hotelu nr 1 (Kildrummy, 300 km dalej) i obejrzenie po drodze kilku atrakcyjnych atrakcji. Zrezygnowaliśmy więc z zamku i rozejrzeliśmy się "jedynie" po tym niesamowicie szkockim miasteczku, co i tak trwało kilka godzin.

Było to ostatnie aż tak zaludnione miejsce, które widzieliśmy podczas tej wycieczki:) Wszystkie wrażenia i miejsca, które udało na się zobaczyć w Stirling opisałam tutaj: http://pitupitu.net/braveheart-i-stirling-na-dobry-poczatek-szkocji/

15216153_10210077855079587_567506345_o-kopia

Po pierwszym oddechu szkockością, nie mogliśmy się doczekać co będzie dalej. Zaopatrzyliśmy się w miejscowym sklepiku w suchy prowiant i na popołudniową drzemkę Leosia ruszyliśmy dalej, na północny wschód.

Przeczuwaliśmy już, że chyba nie uda nam się tego dnia zobaczyć dużo więcej, biorąc pod uwagę, że do tego 'dużo więcej' trzeba było jeszcze dojechać. W zasadzie, tam wszędzie jest bardzo blisko (ze wschodu na zachód kraju jest tylko jakieś 300 km), no ale- przegrywaliśmy z szybko zapadającym, listopadowym zmrokiem.

Zaczęło się od tego, że pierwszy zamek, który chcieliśmy zobaczyć po drodze, Castle Campbell, był oddalony od parkingu o jakieś 20 minut drogi. Ukryty w lesie nie był zupełnie widoczny z tego miejsca, gdzie można dojechać. A Leoś oczywiście usnął już w samochodzie :) Decyzja była ciężka, ale pojechaliśmy dalej, nie tracąc cennego snu naszego malucha w trasie. W innym wypadku, gdybym sama poszła go zobaczyć, Leo wyspałby się na parkingu, i podczas następnych kilometrów męczyłby się siedząc dalej w foteliku. Dodam tylko, że podobno jest to jeden z najpiękniej położonych zamków w całej Szkocji, więc jeśli nie macie śpiącego dwulatka w samochodzie, z pewnością warto wybrać się tam na spacer;) To z pewnością był jeden z tych tak zwanych gorszych momentów podczas podróży z dzieckiem, których na szczęście zazwyczaj udaje nam się unikać.

Dalej kierowaliśmy się już na wschodnie wybrzeże do Dunnottar Castle-podobno również przepięknie położony zamek, ale tym razem nad klifem morza, po drodze zahaczając o najmniejszą destylarnię whisky w Szkocji. I tutaj już był postęp- chociaż nie mogliśmy wejść do środka, bo destylarnia jest czynna od kwietnia do października, to przynajmniej mogliśmy ją pooglądać z zewnątrz :))) Kilka słów o historii i sporo zdjęć (z okolicy...) zamieściłam już w tym poście: http://pitupitu.net/whisky-w-szkocji-destylarnia-glenfiddish-troche-edradour/

 

15215885_10210077831679002_1454376675_o

Oglądając okolice cukierkowej destylarni zauważyliśmy, że zaczęło się już ściemniać. Wiedzieliśmy więc, że do Dunnottar Castle, czyli tego pięknie położonego zameczku nad samym morzem, dojedziemy po zmroku. Nie przejmowaliśmy się tym zbytnio, stwierdziliśmy, że chcemy go po prostu zobaczyć, a w nocy może wyglądać jeszcze bardziej dramatycznie i pięknie. No i było dramatycznie. Dramat sytuacji, gdy jakieś 2h później staliśmy w zupełnych ciemnościach na parkingu tuż przed tablicą z napisem "close" podkreslił jeszcze fakt, że Szkoci poza sezonem nie oświetlają swoich zabytków. No cóż. Może po prostu mają ich zbyt wiele, farciarze.

Najedzeni widokami, pojechaliśmy ochoczo dalej.

I na nasze szczęście nastąpił koniec brzydkich niespodzianek tego dnia. Niedługo potem bowiem dojechaliśmy do Kildrummy Castle Hotel.

Ten widok zardzewiałej bramy, zarośniętego podjazdu, ruin starego zamczyska na podwórku. Te stare mury i oczopląs po wejściu w nie. To przeżycie, porównywalne z przeniesieniem się w czasie! (chyba, bo w sumie nigdy nie przeniosłam się w czasie). Co tu dużo opowiadać, no było świetnie!!! Dokładne info i więcej zdjęć tego niesamowitego hotelu znajdziecie w tym oto poście: http://pitupitu.net/kildrummy-park-castle-hotel-szkocja/

15145093_10210026206108395_397118318_o

Nazajutrz,

po dokładnym zbadaniu całego terenu tej (nie)żywej reklamówki szkockości, w której mieliśmy szczęście nocować, próbowaliśmy nadrobić zaległości dnia poprzedniego.

Cofnęliśmy się więc (TAK, cofnęliśmy...), żeby odnaleźć choć jeden z tajemniczych kamiennych kręgów, których jest trochę w okolicach Aberdeen, i zobaczyć choć jeden z licznych zamków. Była to świetna okazja do podziwiania wszystkiego tego, co poprzedniego dnia ukryło nam się w mroku.

15216103_10210077829118938_67268949_o

Najpierw, całkiem niechcący (był zaznaczony na mojej mapie jak kamienny krąg) trafiliśmy na  Peel of Lumphanan. Okazało się, że nie jest to żaden kamienny krąg. Ale też krąg. A dokładniej, jest to gródek stożkowaty, z czasów króla Mackbeth’a (zm. 1057)! I co więcej, nie, że tylko z czasów tego słynnego szekspirowskiego bohatera, ale w dodatku związany z nim bardzo mocno. Dokładnie w tej okolicy, w bitwie pod Lumphanan król Szkocji Makbet zginął.

DCIM134GOPRO

Peel of Lumphanan

Tuż obok tego niespodziewanie mega ważnego szkockiego zabytku znaleźć można kilka (ja naliczyłam 7, wszystkie są zaznaczone na mapie) miejsc zwanych kamiennymi kręgami i kilka na prawdę pięknych zamków, tj. Crathes Castle, Drum Castle, Castle Fraser.

My zobaczyliśmy to, co było najbliżej, czyli Tomnaverie Stone Circle (w końcu mój wymarzony mini Stonehange!) a z zamków: Craigievar Castle.  Warto było się cofnąć!

Dalej polecieliśmy już zgodnie z planem, na północ do destylarni Glenfiddish, czyli głównego punktu dnia drugiego. Po drodze zobaczyliśmy takie perełki jak St. Mary Kirk- stojący samotnie, opuszczony kościółek, bez dachu na dodatek .

No i te widoki! Rozległe, niekończące się wzgórza.

Po zwiedzaniu destylarni Glenfiddish, o którym możecie poczytać więcej we wspominanym już wyżej poście: http://pitupitu.net/whisky-w-szkocji-destylarnia-glenfiddish-troche-edradour/  już po zmroku, ruszyliśmy dalej trasą Whisky Single Malt. Chcieliśmy "spróbować zobaczyć" niesamowicie malownicze ruiny, niegdyś najpiękniejszej katedry na północy Szkocji. Spróbować, bo nauczeni naszym świeżo nabytym doświadczeniem, wiedzieliśmy, że raczej o tej porze dnia są na to marne szanse. Ale z drugiej strony, wiedzieliśmy, że albo zobaczymy je teraz, albo wcale (podczas tego wyjazdu). Katedra Elgin była na tyle daleko od Loch Ness, w okolicy którego mieliśmy spać tej nocy, ze nazajutrz nie byłoby szans, aby tu wrócić.

Wracając na chwilę do trasy Whisky Single Malt- Dufftown to oficjalna stolica tego trunku, więc jak możecie się domyślać, Glenfiddish to tylko jedna z kilkunastu destylarni na trasie. Największa i najbardziej znana. Z pewnością, dla takiego amatora jak ja, nie ma większego sensu oglądać wszystkich, ale jeśli ktoś chce- można. W każdym razie informujemy, że jak na whisky, to tutaj:)

Katedrę w Elgin udało nam się zobaczyć! uf. Ale nasze aparaty, już i tak ledwo dychające po tym całym dniu, nie wytrzymały presji i prawie nic nie zarejestrowały w tych ciemnościach. Zdziwiliśmy się, że Katedra znajduje się właściwie w centrum miasta, a nie jak na prawie wszystkich widokówkach i zdjęciach- w otoczeniu pięknej przyrody. Mimo to, zrobiła na nas na prawdę duże wrażenie. Mury (bez dachu oczywiście, jak to w tych stronach), były bardzo majestatyczne. Zdecydowanie warto było gnać przez całą Szkocję, żeby to zobaczyć 😉 Był to najbardziej na północ wysunięty punkt naszej mapy. I ostatni przeznaczony na ten dzień. Tego dnia musieliśmy już tylko dojechać do naszych łóżek, które to znajdowały się w okolicy słynnego jeziora Ness!

Jako, że nasz niskobudżetowy hotel robotniczy spełnił swoje założenie, czyli udało się nam tam wyspać i nawet zjeść śniadanie, ale nic poza tym, nie będę się o nim rozpisywać. Korzystając z wyjątkowych okoliczności- SŁOŃCAAAA- spakowaliśmy się z samego rana i przejechaliśmy kilka km dalej, poszukać potwora z Loch Ness:)

14976066_10210077846079362_691304005_o-kopia

Tutaj zaczęła się właściwie ostatnia część naszej małej wyprawy, czyli oglądanie wielkich (długich) jezior i najwyższych gór.  Jechaliśmy wzdłuż Great Glen,  czyli wielkiego rowu tektonicznego, w którego skład wchodzi atrakcja turystyczna nr 1, wspomniane Loch Ness. Zamek nad Loch Ness, w którym wg legendy mieszkał (mieszka?) Nessie, nazywa się Urquhart Castle. I wygląda bardzo malowniczo. Nessiego niestety nie dojrzeliśmy w tym miejscu, zdecydowaliśmy więc przejechać wzdłuż całego jeziora, zatrzymując się dopiero w Fort August. Trafiliśmy tu na fajną atrakcję, mianowicie śluzy Kanału Kaledońskiego.

Tego dnia wracaliśmy już powoli z powrotem do Glasgow, zwiedzając po drodze kilka ciekawych miejsc i kilka niesamowitych zamków, jak ten na małej wysepce na wodzie, Castle Stalker. Widzieliśmy również najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii- Ben Nevis. Będąc w jego najbliższej okolicy, czyli w Fort Wiliam, zdecydowaliśmy się odbić na chwilę na zachód, aby zobaczyć słynny Wiadukt Glenfinnan, czyli tzw. Most Harrego Pottera. Cieszę się, że się na to zdecydowaliśmy, bo w połączeniu z tworząca się już powoli mgłą dało to niesamowite wrażenia estetyczne.

Niestety pod koniec dnia mgła zaczęła już gęstnieć na tyle, że skutecznie zasłaniła nam widoki. Dlatego też nie zdecydowaliśmy się zajeżdżać do słynnej z niesamowitych widoków właśnie, i historii także, doliny Glen Coe.

Na koniec zostawiliśmy sobie wspomniany wyżej, leżący na wysepce, Castle Stalker (jeszcze coś tam było widać) a także Dunstaffnage Castle. W tym drugim przypadku, mimo, że było już kompletnie ciemno, z racji otwartej furtki (wejście z parkingu na teren zamku) zdecydowaliśmy się nieco pozwiedzać. Po jakiś 10 minutach spaceru alejką, w kompletnych ciemnościach, ujrzeliśmy (oczywiście nieoświetlone) imponujące ruiny fortecy z XII wieku. Obeszliśmy ją dookoła, zamoczyliśmy buty, policzyliśmy okoliczne duchy i wróciliśmy do samochodu. Leo zasnął momentalnie, przegapiając jelenie, które prawie wskoczyły nam na maskę przejeżdżając przez Park Loch Lomond.


 

 

Poniżej zdjęciowy opis trasy tzn. co zobaczyliśmy, co niekoniecznie mogliśmy sfotografować, ale bardzo się staraliśmy, oraz informacje praktyczne.

 

 

-Dzień 1-

Glasgow-Kildrummy, Samochodem 374 km, 5 godzin wg GPS

 

1. Stirling

Pierwsze i ostatnie zwiedzane miasteczko na trasie. Nie, żebyśmy żałowali, wręcz przeciwnie! Fajny klimacik i wiele nieoczywistych miejsc, takich jak opuszczony przytułek z końca XVII w. czy staromiejskie więzienie, które można zwiedzać.

DCIM133GOPRO

14962789_10209982098245726_1571989221477953074_n

15027859_10209982097325703_8098299454256409675_n

DCIM133GOPRO

Raz jeszcze przypomnę, więcej informacji o tym, co można w tym mieście zobaczyć, znajdziecie tutaj: http://pitupitu.net/braveheart-i-stirling-na-dobry-poczatek-szkocji/

 

2. Edradour, najmniejsza gorzelnia whisky w Szkocji

Najmniejsza w Szkocji, urocza, położona w pięknej okolicy.

15225266_10210077828598925_316714767_o

Więcej zdjęć i informacje praktyczne:  http://pitupitu.net/whisky-w-szkocji-destylarnia-glenfiddish-troche-edradour/

(po drodze, jeśli macie czas i słońce można zobaczyć: Glamis Castle, Dunnotar Castle)

 

3. Nocleg nr 1: Kildrummy Castle Park Hotel

Nasz ulubiony! Niesamowity Kildrummy.

15134008_10210008476745172_684413228_o

15102124_10210008477185183_709073850_o

15127550_10210026207868439_1694264131_o

I tutaj znów odnośnik, a co będziemy się powtarzać:) :http://pitupitu.net/kildrummy-park-castle-hotel-szkocja/

 

-Dzień 2-

Kildrummy- Loch Ness. Samochód 227 km, 4 godziny wg GPS

 

4. Craigievar Castle

Piękny, na prawdę inny od wszystkich zamków, jakie do tej pory widziałam w życiu. Nienaturalnie wysoki, bajkowy. Nierówne okienka, śmieszne wieżyczki. A różowy (łososiowy?) odcień zarówno zamku jak i żwirku tuż obok, to raczej nie przypadek.

15216116_10210077834439071_101504607_o

15182553_10210077834639076_283919071_o

15225375_10210077835879107_1491424052_o

Godziny i daty otwarcia:

  • 1.04 - 30.06, piątek-czwartek, 10.30-16.10 (ostatnie wejście)
  • 1.07 - 31.08, Daily 10.30-16.10  (ostatnie wejście)
  • 1.09 - 30.09, piątek-czwartek, 11.00-16.10  (ostatnie wejście)

Ceny:

  • Dorośli: £12.50
  • Rodzina: £29.50
  • 1 rodzic: £23.00
  • zniżki: £9.00

Strona www:  http://www.nts.org.uk/property/craigievar-castle/

Adres: Craigievar | AlfordAberdeen AB33 8JF, Szkocja, Numer telefonu: +44 1339 883635

5. Peel of Lumphanan 

Gródek stożkowy- czyli dawna forteca, mini miasto czy też po prostu wzgórze, na którym od XIII w. stały kolejno różne budowle, w tym zamki, otoczone podwójnym systemem zalewanych w razie potrzeby fos. W okolicy, w bitwie pod Lumphanan, zginął słynny, szekspirowski król Makbet!

15205642_10210077835959109_1046998672_o

DCIM134GOPRO

Wstęp jest darmowy, więcej informacji na temat historii tego miejsca znajdziecie tutaj: https://www.zamki-szkocji.com/peel-ring-of-lumphanan/ 

 

6. Tomnaverie Stone Circle

Czyli ruiny kamiennego kręgu. Służył tutejszym ludom około 2500 p.n.e. :O Pomiędzy dwoma najwyższymi kamieniami, tymi przy "kamiennym stole", albo" ołtarzu", popuszczając wodze fantazji, widać ośnieżony szczyt Lochnagar, oddalony o niemal 20 mil. Całość ma oczywiście sporo wspólnego z gwiazdami, przesileniami, dawnymi obrzędami i rytuałami. Takich kamiennych kręgów w okolicy Aberdeen znalazłam 7- wszystkie zaznaczone są na mapie powyżej.

15225170_10210077836319118_1838025012_o15182507_10210077836679127_730789455_o

DCIM134GOPRO

Wstęp oczywiście wolny. I czynne cały rok 😀

 

7. St. Mary's Kirk 

Perełka spotkana po drodze, przy której się o dziwo zatrzymaliśmy (zazwyczaj szkoda nam było czasu na zdjęcia, cieszyliśmy się takimi widokami kilkukrotnie podczas całej trasy).

DCIM134GOPRO

15231692_10210077836079112_508000101_o

Tutaj również wstęp wolny i czynne cały rok 😉

 

8. Kraina, przez ktora przejeżdżaliśmy

Gdzieś pomiędzy Kildrummy a Dufftown...

15205584_10210077837999160_1089672815_o15183985_10210077862759779_1787134509_o-kopia15205801_10210077862399770_13903836_o-kopia

Skyfall mi się z tym skojarzył:)

 

9. Glenfiddich Distillery

Największa destylarnia w całej Szkocji. Zwiedziliśmy cały zakład (tą część przeznaczoną do zwiedzania), zobaczyliśmy JAK ONI TO ROBIĄ, i spróbowaliśmy efektu końcowego, jakim jest najbardziej znana "szkocka" single malt na świecie!

15216008_10210077841119238_1491437660_o

15182410_10210077841679252_1947240517_o15204094_10210077841519248_438218775_o15216200_10210077841359244_2143425860_o15216090_10210077840959234_1201248141_o

DCIM134GOPRO

Więcej zdjęć oraz informacji praktycznych znajdziecie u nas tutaj: http://pitupitu.net/whisky-w-szkocji-destylarnia-glenfiddish-troche-edradour/

 

10. Katedra w ELGIN

Zwana była "latarnią północy". Katedra w Elgin, z XIII wieku, była siedzibą biskupów i jednym z najważniejszych miejsc na mapie wczesnośredniowiecznej Szkocji. Co niesamowite- jej degradacja trwa nie przerwanie od 1560 roku, gdy w wyniku zwycięstwa reformacji zakwestionowano sens jej istnienia. Od tego czasu sukcesywnie pozbawiano jej dachu, witraży i poszczególnych elementów konstrukcyjnych. Obecnie zabezpieczone ruiny można zwiedzać.

15224770_10210077843839306_1681678256_o-kopia15204029_10210077844199315_142927139_o-kopia

 

Otwarte:

  • od 1 kwietnia do 30 września: od poniedziałku do soboty, 9.30 do 17.30
  • od 1 października do 31 marca: od poniedziałku do niedzieli, to Sunday, 10.00 to 16.00

Zamknięte w czwartki i piątki!

Ceny biletów:

  • dorośli £5,5
  • zniżki:£4,4
  • dzieci £3,3

Więcej informacji tutaj oraz możliwość kupienia biletów online: https://www.historicenvironment.scot/visit-a-place/places/elgin-cathedral/

 

11. Nuclei nr 2: Clunebeg Lodge

Nocleg tuż przy Loch Ness, najniższa cena jaka była dostępna w okolicy (a i tak kosztował jakieś 200 zł za nas wszystkich, ze śniadaniami). Przyjmuje dzieci- co nie było wcale takie oczywiste, wiele hoteli i zajazdów miało zaznaczone, że nie życzą sobie gości z dziećmi ;/

W malutkim pokoju było czysto, łóżko wygodne, łazienka malusieńka. Ale daliśmy radę się wyspać, zmieściło się nawet łóżeczko turystyczne, które dostaliśmy za darmo (5 funciaków dopłaciliśmy za pościel dla malucha).

W gospodarstwie tym spotkaliśmy mieszkających tam na stałe Polaków- pracujących w okolicy. Nie mogli uwierzyć, że nie przyjechaliśmy tam pracować, tylko tak po prosu pozwiedzać :(

15631289_10210339695425432_437314544_o

15102212_10210077844719328_1631900155_o-kopia

 

 

-Dzień 3-

Loch Ness-Glasgow. Samochód 477 km, 8 godzin wg GPS

 

12. Urquhart Castle 

Słynny zamek, słynnego (słynnej??) Nessie! Zgodnie z legendą, to właśnie w podziemnych jaskiniach pod tym zamkiem mieszka Potwór z Loch Ness :O

Sama historia zamku nie różni się zbytnio od historii wielu innych szkockich ruin. Od XIII wieku zmieniał często właścicieli, od Szkotów do Anglików, i z powrotem. Szkockie klany również walczyły o tą twierdze, przechodził więc kilkukrotnie z rąk do rąk, od jednych Macdonaldów do drugich. I już od XVI wieku stopniowo popada w ruinę, służąc okolicznej ludności jako budulec ich domów.

Legenda Nessie jest znacznie starsza niż sam zamek. Jej początki sięgają VI wieku i wiążą się z postacią Św. Kolumba, który podobno w okolicy tego jeziora zauważył jakieś dziwne, niespotykane zwierzę...

15216146_10210077845039336_1106871345_o-kopia

DCIM134GOPRO

Jako rasowe polaki-cebulaki nie weszliśmy więc do środka. Nie to, żeby było nam szkoda kasy;) po prostu uznaliśmy, że to typowo komercyjnie nastawione na turystów miejsce, stworzone w związku z legendą Nessie, o właściwie żadnym znaczeniu. Ale piękne widoki z pewnością zasługują na uznanie- słynne, największe jezioro w Szkocji prezentuje się tu znakomicie!

Otwarte:

  • od 1 kwietnia do 30 września: od poniedziałku do niedzieli, 9.30 do 18.00
  • od 1 października do 31 października: od poniedziałku do niedzieli, 9.30 do 17.00
  • od 1 listopada do 31 marca: od poniedziałki do neidzieli, 9.30 do 16.30

Ceny biletów:

  • dorośli £8.50,
  • zniżki: £6.80,
  • dzieci: £5.10

Więcej informacji i możliwość zakupu biletów online: https://www.historicenvironment.scot/visit-a-place/places/urquhart-castle/

 

13. Great Glen

Jest to zdecydowanie najstarsza, opisywana przeze mnie dziś tutaj ciekawostka: Great Glen zaczął się tworzyć 350 mln lat temu!

Great Glen to nazwa rowu tektonicznego, ciągnącego się wzdłuż całej północnej części Szkocji, od Morza Północnego do po Ocean Atlantycki, pomiędzy Górami Grampian a Górami Kaledońskimi.

W rowie polodowcowym znajdują się cztery jeziora: Loch Ness,  Loch Dochfour, Loch Oich oraz Loch Lochy.  Droga prowadząca wzdłuż tego rowu, i wzdłuż wszystkich jezior jest oczywiście bardzo malownicza i jedyna w swoim rodzaju. Mieliśmy świadomość, że już zaraz, po prawej stronie, czają się niesamowite pustkowia krańców Szkocji, zaczyna część wyspowa i jeszcze mniej ludna. I choć nie mieliśmy tego w planach, w połowie drogi zboczyliśmy w tamtą stronę zobaczyć najdalej wysuniętą atrakcję, która miałam zaznaczoną na mapie- czyli Most Harrego Pottera, o którym nieco niżej.

15224642_10210077846559374_1830337780_o-kopia15184016_10210077847159389_1841363552_o-kopia

17121708_10211035157931560_1948097447_o

 

14. Kanał Kaledoński- śluzy w Fort Augustus

Śluzy kanału w Fort Augustus z 1803 roku. Cały Kanał Kaledoński ma 107 km z czego 72 przypadają na istniejące drogi wodne (tj. Loch Ness). Fajna turystyczna atrakcja, i tak na prawdę, niestety nic więcej. Ten niewypał ekonomiczny, mający w założeniu łączyć Szkocję w relacji północny wschód – południowy zachód, był zbyt wąski i płytki dla dużych, towarowych statków. Ale przynajmniej w połączeniu z okolicznymi domkami w Fort Augustus jest na prawdę bardzo malowniczy 😀

15152476_10210077847559399_1037541622_o-kopia

17101368_10211035157811557_2142548705_o

 

15. wodospady w okolicach Great Glen Way

15205768_10210077846439371_865791134_o-kopia

 

16. Inverlochy Castle Hotel  w Fort Wiliam

Jeden z pięknych hoteli, mijanych po drodze. Wyjątkowo położony wśród krajobrazów regionu zwanego West Highland . Kawał szkockiej architektury. Wielokrotnie nagradzany hotel i restauracja mieszczą się w budynku z XIX wieku.

Bardzo piękny, bardzo luksusowy i bardzo drogi! Za dwuosobowy pokój w przykładowym maju, za noc zapłacić trzeba, bagatela, € 540! 

Ale pooglądać zawsze można;) DCIM134GOPRO

DCIM134GOPRO

Hotel jest na bookingu, a jego domową stronę najdziecie tutaj .

 

18. Wiadukt Glenfinnan

Czyli słynny Most Harrego Pottera! Ciekawostka architektoniczna na "początku końca" Szkocji. Dalej są już tylko promy. Zdecydowanie warto zobaczyć. Wiadukt na żywo robi piorunujące wrażenie.

DCIM134GOPRO

15215692_10210077848839431_1364839008_o-kopia

DCIM134GOPRO

O Wiadukcie Glenfinnan pisałam więcej tutaj: http://pitupitu.net/most-harrego-pottera-czyli-wiadukt-glenfinnan/

 

 

19. Castle Stalker 

Zamek na wyspie! Widok wcale nie przereklamowany <3

15183839_10210077850999485_1640968772_o-kopia15183886_10210077851239491_1019507442_o-kopia

Zamek jest otwarty przez kilka dni w roku w okresie letnim. Szczegółowe informacje są dostępne na oficjalnej stronie zamku:www.castlestalker.com lub pod telefonem: (+44) 01631740315 oraz 01631730354.

Więcej informacji o historii zamku znajdziecie tutaj: https://www.zamki-szkocji.com/castle-stalker/

 

20. Dunstaffnage Castle 

Zamek położony w strategicznym miejscu, na półwyspie u wodnych wrót centralnej Szkocji, który oglądaliśmy po zmroku... i jak można się domyśleć po poniższej prawie-fotce- nie był oświetlony. A weszliśmy na jego teren bo uwaga, uwaga- zamek jest otwarty cały rok!

14976047_10210077849839456_1954378772_o-kopia

Otwarty:

  • W okresie od kwietnia do września codziennie w godzinach 9.30 – 17.30.
  • W październiku codziennie od godziny 9.30 do 16.30.
  • W okresie zimowym, od 1 listopada do 31 marca w godzinach od 9.30 do 16.30 z wyjątkiem czwartków i piątków.

Ostatnie wejście na 30 minut przed zamknięciem.

Ceny biletów:

  • Doroślli  £4.50,
  • Zniżki £3.60,
  • Dzieci £2.70

Więcej informacji o historii zamku znajdziecie tutaj: https://www.zamki-szkocji.com/dunstaffnage-castle/

 

 

21. Nocleg nr 3: HOLIDAY INN EXPRESS GLASGOW AIRPORT

To był ostatni punkt tej wycieczki. Hotel, jak hotel- dosłownie niczym się nie wyróżniał, spośród wszystkich takich samych na świecie. Cenowo średnia półka, porównywalna z ceną drugiego noclegu.

Następnego dnia rano mieliśmy już samolot do Warszawy.

IMG_1732

 

Ta trasa kosztowała nas sporo rozczarowań.

Rozczarowań typu: TO jest tu obok, a nie możemy tego zobaczyć. Tak na prawdę, byłoby to mega denerwujące, gdybyśmy byli gdzieś na końcu świata i wiedzielibyśmy, że nie ma żadnych szans, żeby w najbliższej przyszłości tu wrócić. No ale! byliśmy przecież w Szkocji, gdzie bilety na samolot potrafią kosztować 70 zł. Można powiedzieć, że nasz mały research tylko zachęcił nas do planowania powrotu w ten region.

Jeśli oglądając zdjęcia nabraliście ochoty na taką trasę i zastanawiacie się, ile milionów to może kosztować, to po nasze wnioski, nieocenione porady i wycenę zapraszamy tutaj: http://pitupitu.net/d-i-y-czyli-jak-i-za-ile-3-dni-w-szkocji-na-trasie-whisky-i-castle/

My Szkocję na pewno jeszcze chcemy zobaczyć!

Jak będzie cieplej, widniej i bardziej pootwierane! 😉

3 dni w Toskanii (region Chianti)- zrób to sam!
Zachodnia wieś mazurska, czyli Domy Konesera. Dla koneserów ciszy i ... muzyki!

  • Michał Nopasaran

    Numer 20 to Dunollie Castle, nie Dunstaffnage 😉

    • Monia PituPitu

      Oj nieeee:) po zdjęciu może mało widać ale gwarantuje ze nie dojechaliśmy az do Dunollie:) chyba ze gps nam zwariował;) ciemno było ale pamietam dokładnie schody (mamy zdjęcia) i małe okienko na szczycie w którym nawet paliło sie światło:)