podróż z dzieckiem

Szwajcaria Kaszubska, czyli kajaki, Strzecha i sybirackie niespodzianki!

Poukładane wsie i miasteczka, prawie same nowe domki, czyste, bardzo malownicze jeziora, niesamowite bogactwo historyczno-kulturowe, pyszne jedzenie i bardzo zaskakujące miejsca! Takie, w skrócie, są nasze wrażenia po naszym pierwszym, sierpniowym weekendzie na Kaszubach, w krainie nazywanej jedną z najpiękniejszych w Polsce. Ostatni weekend wakacji, wyjątkowo, jak na nas- mieliśmy zaplanowany od dawna. Impreza ze…
Czytaj dalej

Borne Sulinowo i okolice, czyli militarne i przyrodnicze Zachodniopomorskie na weekend!

Zachodniopomorskie to nie tylko piękne, piaszczyste plaże i czysta, zazwyczaj lodowata (ale za to bezsinicowa) woda Bałtyku. W poszukiwaniu ciekawych miejsc, warto również nieco oddalić się od brzegu. Cały obszar Pomorza Zachodniego, wraz z przyległymi od południa Pojezierzami, to jeden wielki plac zabaw dla miłośników opowieści o niemieckich (i radzieckich!) XX-wiecznych mieszkańcach tych terenów. Zamknięte przez dziesięciolecia miasta-widma,…
Czytaj dalej

Offroad po Tajdze, czyli ślady Sybiraków na końcu świata. Rosja, Kolej Transsyberyjska.

Zabrali ich w środku mroźnej, lutowej nocy dając kilkanaście minut na spakowanie całego dobytku. Pięcioro małych dzieci, ojciec i matka, w 8 miesiącu ciąży bliźniaczej. Po miesiącu podróży na wschód, w wagonie bydlęcym, bez ogrzewania i jakichkolwiek wygód, podobno z powodu zbyt ciężkiego pociągu, który i tak ciągnęło kilka lokomotyw- ich wagon został odłączony. W ostatniej chwili…
Czytaj dalej

Sztokholm na wiosnę! Śladami trylogii “Millennium” Stiega Larssona

Sztokholm jest drogi. Sztokholm nie jest pełen znanych zabytków. Przeważnie jest tu zimniej niż w Polsce a jedzenie nie porywa, chyba, że znajdziesz dobrą włoską knajpę albo skoczysz na klopsiki z żurawiną. Ale ma jedną, wielką, przyćmiewającą wszelkie niedociągnięcia zaletę- to tam rozgrywa się akcja kultowej trylogii "Millennium" Stiega Larssona. I to jest dobry sposób na poznanie…
Czytaj dalej

Narty w najsłoneczniejszej dolinie Alp, czyli VAL Di SOLE i Madonna di Campiglio: co, gdzie i za ile z dzieckiem? (Włochy)

W tej okolicy i na tych stokach byliśmy już po raz trzeci. Ale po raz pierwszy z dzieckiem. Czy dobrze zrobiliśmy zakładając, że dotychczasowy zachwyt powtórzy się i tym razem? Zobaczcie co, gdzie i za ile w można robić zimą w jednym z najsłynniejszych kurortów narciarskich w Europie.     Val di Sole- 380 km…
Czytaj dalej

Riva Del Garda- wiosna w styczniu! (Włochy)

Najdalej na północ wysunięty brzeg włoskiej Gardy. Unikalny, śródziemnomorski klimat tego jeziora nawet w styczniu zaskoczył nas pogodą i aurą- tak skrajnie różną od alpejskiej zimy w (bardzo) pobliskiej Dolinie Słońca (Val Di Sole) w Dolomitach. Na szczęście, równie słoneczną!   Jezioro Garda, największe i najczystsze jezioro polodowcowe Włoch, leży dokładnie na granicy trzech bogatych regionów:…
Czytaj dalej

Wioska Świętego Mikołaja- tydzień przed Świętami! (Finlandia)

Jak dobrze mieć małe dziecko! Bo przecież nie wypada, żeby dorośli, trzydziestoletni, poważni ludzie tuż przed Świętami rzucili wszystko, wybłagali urlopy i pojechali na biegum północny szukać Świętego Mikołaja... dlatego szybko nauczyliśmy Leosia rysować bałwanki i pod płaszczykiem zawiezienia jego pierwszego listu do Świętego Mikołaja, ruszyliśmy na północ. Spełnić chyba największe marzenie każdego (wiecznego) dziecka i…
Czytaj dalej

Zamek Krzyżtopór i okolica, czyli weekend w Świętokrzyskim!

Zamek Krzyżtopór to największa budowla pałacowa w Europie przed powstaniem Wersalu. Przy Pałacu w Kurozwękach znajdziemy hodowlę bizonów i małe ZOO. A do pełni weekendowego szczęścia polecamy spanie w odnowionym staropolskim dworze, po którym oprowadzi potomek rodziny właścicieli- Radziwiłłów!    Zamkowo-pałacowy weekend! Powtórzę się, ale nic się w tej materii nie zmieniło: Warszawa ma tą jedną…
Czytaj dalej

Leo w krainie Maszy i Niedźwiedzia, czyli NEYA! Transsyberian stop#1

Bagaże ponownie spakowane, plecaki na swoich miejscach, Leo z balonem KFC w ręce. Po spokojnej, pierwszej nocy w wagonie Kolei Transsyberyjskiej i pierwszych 600 km trasy, zgodnie z rozkładem co do minuty, podekscytowani "że hej" (co najmniej)- wysiadamy w końcu w Neyi. Miejscowości, w której na zesłaniu żyła nasza rodzina i gdzie urodziła się nasza babcia.…
Czytaj dalej